piątek, 2 stycznia 2015

Kallos: Banana, witaminowa maska bananowa - recenzja


Witam Was już w tym nowym, pięknym 2015 roku! Mam nadzieję, że rozpoczniemy go i zakończymy równie dobrze jak 2014

Notką otwierającą będzie recenzja produktu zachwalanego przez wiele włosomaniaczek (i nie tylko), czyli maski do włosów węgierskiej firmy Kallos. Byłam pełna oczekiwań w momencie jej zakupu ze względu na tak wiele pochlebnych opinii. Czy się zawiodłam? A może wręcz przeciwnie? To przeczytacie w dalszej części notki - zapraszam do czytania!


SŁOWA PRODUCENTA

Bananowa maska z zawartością aktywnych składników - A, B1, B2, B3, B5, B6, C, witamina E, olej z oliwek i ekstrakt banana - błyskawicznie nawilża, odmładza i pobudza włosy. Tworzy specjalną warstwę ochronną na włosach, dzięki czemu są bardziej odporne na szkodliwe działanie gorącego powietrza oraz inne czynniki atmosferyczne. Rozjaśnia, nadaje gładkość i miękkość suchym, słabym, matowym włosom. 

INFORMACJE OGÓLNE

- Duże, plastikowe opakowanie z zakręcanym wieczkiem; plastik jest stosunkowo elastyczny
- Pojemność: 1000ml 
- Cena: ok. 9zł 

Zapach: Rzecz gustu, ale według mnie jest obłędny. Nie jest chemiczny i sztuczny, jak to często bywa w przypadku bananowych zapachów, lecz delikatny, słodki i przypominający koktajl. Długo utrzymuje się na włosach, nawet do dwóch dni. W opakowaniu jest średnio intensywny, na włosach bardzo delikatny, ale nadal wyczuwalny.

Konsystencja: Nie jest ani zbyt gęsta, ani zbyt rzadka. Nie spływa z włosów i nie ma trudności z wydobyciem jej z opakowania. Łatwo się rozprowadza.


Aplikacja: Moim zdaniem aplikacja produktu z tak zaprojektowanego opakowania jest dużo wygodniejsza i bardziej ekonomiczna niż ze standardowej tubki przystosowanej do wyciskania. W razie pobrania zbyt dużej ilości produktu mogę bezproblemowo umieścić ją z powrotem w środku. Gdy już nabiorę tyle maski, ile potrzebuję, rozprowadzam delikatnie od nasady włosów aż po same końce (koncentruję się często bardziej na końcówkach) i rozczesuję moim TT, by produkt mógł dotrzeć i pokryć dokładnie każdy włos, następnie owijam głowę fiolą i ręcznikiem i odczekuję średnio godzinę. Nie stosuję się do zaleceń producenta i zamiast pięciu minut wolę znacznie wydłużyć czas. Efekt jest znacznie lepszy.

Efekty: Włosy są znacznie bardziej miękkie, lśniące i cudownie pachną. Gładkość jest zauważalna i wyczuwalna pod palcami. Odżywienie to również jeden z efektów, jakie uzyskujemy po zastosowaniu maski. Jednym słowem: CUDOWNE.

Wydajność: Sądzę, że maska będzie bardzo wydajna. Zużyłam mniej niż 1/5 produktu w czasie około dwóch tygodni codziennego stosowania (prócz tych 2 dni podczas choroby). Zaznaczam, że włosy mam gęste, grube i mają około 75cm długości (mierząc od czubka głowy). To chyba wystarczające argumenty przemawiające za wydajnością. 

Moja opinia: Maska zdecydowanie zasługuje na najlepsze opinie. Nie bez powodu czytamy o niej same pozytywy. Świetnie odżywia, wygładza, dodaje blasku. Do tego niebiańsko pachnie. Chciałabym wypróbować też inne warianty (Keratin, Blueberry, Algae, Omega). Jestem ich bardzo ciekawa i na pewno kupię gdy tylko skończy się moja bananowa wersja. Polecam serdecznie i sama na pewno kupię ponownie!

Mam nadzieję, że recenzja zachęciła Was do wypróbowania produktów Kallos. Swoją drogą, wróciły wspomnienia i zatęskniłam za wyjątkowym klimatem Węgier. Z tego wynika, że nie tylko jedzenie mają przepyszne, ale także i genialne kosmetyki do pielęgnacji włosów. Na pewno pojadę tam jeszcze nie raz! I tym razem jako pamiątkę przywiozę cały zestaw masek do włosów, a nóż będą tańsze niż u nas :D

Pozdrawiam Was ciepło <3

19 komentarzy:

  1. musze i ja ją wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię maski Kallosa, ostatnio skończyłam wersję z Algami, byłam zachwycona :) Pewnie tym razem skuszę się na wersję bananową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jako kolejną chyba wypróbuję tą z algami właśnie lub wersję keratynową :)

      Usuń
  3. właśnie złożyłam zamówienie na dwie maski! blueberry i vanila:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo o vanilla nie słyszałam! z jakiego sklepu? :D

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. a i owszem, bardzo :D warto zainwestować :D

      Usuń
  5. Miałam 1 maskę Kallosa, ale było to tak dawno, że już nawet nie pamiętam który to był typ. Pamiętam tylko, że świetnie nawilżała i pachniała kokosem.. achhh! Chyba kupie ją ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, z kokosem bym się chętnie zapoznała :D

      Usuń
  6. Nieźle. Kiedyś czytałam, że bananowe maski wcale nie są takie rewelacyjne. Ja przy okazji zamawiania perfum też kupię któryś z wariantów tego kosmetyku :) I podziwiam, że codziennie masz tyle czasu na maskę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przerwa świąteczna :D jak znowu wrócę na uczelnię, nie będzie już tyle czasu :D

      Usuń
  7. Muszę kiedyś wypróbować, uwielbiam banany. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to polecam :D na pewno Ci się spodoba :)

      Usuń
  8. jak tylko gdzieś zobaczę to będzie moja :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Już od dłuższego czasu poluję na maskę Kallos, w związku z tym mam pytanie - kupiłaś ją gdzieś w Olsztynie czy zamówiłaś przez Internet?

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę przyznać szczerze, że o Marce nawet nie słyszałam...Ale ten banan wygląda obłędnie... I czy mnie wzrok nie myli? 9 złotych?! Grzechem byłoby jej nie kupić :)
    Pozdrawiam,
    KARO Beauty

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...