środa, 16 marca 2016

REVLON: PhotoReady Makeup, trwały podkład rozświetlający (002 Vanilla) - recenzja


Zanim pojawi się szczegółowy post o maskach Kallos, chciałabym opowiedzieć Wam o podkładzie PhotoReady od Revlon, który od dawna wzbudza mnóstwo kontrowersji. Produkt ten albo się kocha, albo nienawidzi. Trwały rozświetlający - tak opisuje go producent. I owszem - rozświetla, ale dużymi drobinami, których wiele z nas nie akceptuje w żadnym produkcie do makijażu, poza cieniami do powiek. Ja dotychczas byłam raczej sceptycznie nastawiona do tego rodzaju rozświetlania twarzy, jednak zdecydowałam się na zakup tego produktu. Czy mimo licznych, srebrnych drobinek, sprawdził się w codziennym makijażu? Jeśli jesteście ciekawe, zapraszam do czytania dalej!


SŁOWA PRODUCENTA

Trwały, rozświetlający podkład nowej generacji. Makijaż PhotoReady sprawia, że skóra nabiera gładkości i lekkości w każdym świetle. PhotoReady Makeup zawiera innowacyjne pigmenty, które załamują, odbijają i rozpraszają światło, co pomaga ukryć niedoskonałości skóry i gwarantuje nieskazitelny, równomierny i lekki makijaż w każdym świetle. Podkład Revlon PhotoReady pomaga ukryć niedoskonałości skóry. Maskuje rysy, drobne zmarszczki i pory w każdym, nawet najbardziej niekorzystnym, świetle. Lekkie i pełne blasku wykończenie makijażu. Pełne, lecz niewidoczne krycie. Nie tworzy `efektu maski` Łagodny nawet dla wrażliwej skóry. Odpowiedni nawet dla skóry tłustej. Lekka konsystencja ułatwia rozprowadzenie. Beztłuszczowy. Bezzapachowy. SPF 20.


Skład: aqua ((water) eau), cyclopenatsiloxane, dimethicone, cyclohexasiloxane, butylene glycol, boron nitride, cetyl PEG/PPG-10/1 dimethicone, phenyl trimethicone, PEG/PPG-18/18 dimethicone, sodium chloride, nylon-12, hd/trimethylol hexyllactone crosspolymer, calcium aluminum borosilicate, alumina, trimethylsiloxysilicate, glycerin, BIS-PEG/PPG-14/14 dimethicone, isodecyl neopentanoate, dimethicone /BIS-isobutyl PPG-20 crosspolymer, trisiloxane, methicone, triethoxycaprylylsilane, tribehenn, methyl metylmethacrylate crosspolymer, cyclopentasiloxane, silica, sorbitan sesquioleate, tetrasodium edta, phenoxyethanol, caprylyl glycol 1 , 2- hexanediol, może zawierać: mica, titanium dioxide (CI 77891), iron oxides (CI 77491, 77492, 77499), zinc oxide (CI77947).

INFORMACJE OGÓLNE

- Szeroka gama odcieni od bardzo jasnych, aż po bardzo ciemnie; typowa dla marki Revlon. 
- Przyjemne dla oka opakowanie, poręczne, dość lekkie; posiada wygodną w użyciu pompkę. 
- Pojemność: 30ml
- Cena: 69zł

Zapach: Zapach jest niemal niewyczuwalny - bardzo subtelny, kosmetyczny. 

Konsystencja i kolor: Podkład ma stosunkowo rzadką konsystencję, jednak w kontakcie ze skórą lekko zastyga. Jeśli chodzi o krycie, to oczywiście można je delikatnie stopniować, ale jest maksymalnie średnie, niezależnie od techniki, jaką aplikujemy produkt. Za jedną z najistotniejszych wad tego kosmetyku uważam pozostawianie na skórze drobinek rozświetlających, które wystawione na promienie słoneczne - intensywnie błyszczą - i o ile samego błyszczenia nie uważam za tak negatywną cechę, tak widoczne twarzy duże drobiny brokatu w jasnym odcieniu (szczególnie rzucające się w oczy, gdy podkład jest jeszcze nieutrwalony pudrem), bardzo negatywnie wpływają na moją ocenę tego produktu. Gama kolorystyczna natomiast powinna spełnić wymagania każdej kobiety, zarówno o jasnej, jak i ciemnej karnacji. Szeroka gama kolorystyczna jest niewątpliwą zaletą. Dla siebie wybrałam numer 002 Vanilla (drugi w kolejności) - wariant o żółtych tonach, bardzo jasny, idealnie dobrany do mojej naturalnej karnacji. 



Aplikacja i efekt: Podkład aplikuję gąbeczką, ponieważ zapewnia mi wystarczające krycie przy minimalnym zużyciu produktu. Dobrze wyrównuje koloryt, choć nie maskuje widocznych przebarwień czy zaczerwienionych jeszcze niedoskonałości. Nie należy również do najbardziej wydajnych produktów, iż potrzeba stosunkowo dużej jego ilości (od 1,5 do 2 pompek!), by uzyskać oczekiwany efekt. Mimo, że jestem posiadaczką naprawdę suchej cery bez niedoskonałości, lubię trwały i perfekcyjnie wykonany makijaż twarzy. Nie oznacza to jednak, że używam dużych ilości kosmetyków, by uzyskać efekt idealnej cery - nie, cenię sobie naturalność, więc lekkie krycie zdecydowanie mi wystarcza. Mimo to jednak, PhotoReady w porównaniu do True Match czy Healthy Mix, wypada bardzo kiepsko nie tylko pod względem wydajności, ale również wyglądu na twarzy. Cóż z tego, że posiada doskonały odcień i mógłby świetnie stopić się ze skórą, kiedy podczas aplikacji pozostawia na niej nieestetyczne drobiny? Ma tendencję do podkreślania suchych skórek (choć z tym akurat nie mam dużych problemów - wykonuję regularne peelingi i dbam o dobre nawilżenie i natłuszczenie skóry) i z pewnością przyczyni się do uwydatnienia porów ze względu na swoje właściwości rozświetlające. Co więcej, na pewno nie nada się do innych rodzajów cer prócz suchej i normalnej. Jeśli chodzi o zalety, bo takowe też posiada, to cera wygląda na świeżą, ujednoliconą i promienną. Nie podrażnia ani nie działa komedogennie.

Reakcja z innymi kosmetykami: Dobrze współgra z korektorami różnych firm, których używam na co dzień (Inglot, Eveline, KOBO, Oriflame i inne). Puder, którym utrwalam makijaż, czyli Celia Woman w odcieniu Transparentny Glow, dobrze się z nim łączy, tworząc maksymalnie rozświetloną całość. Równomiernie rozprowadza się także na wszelkich bazach - wygładzających czy rozświetlających. W żadnym z wypadków nie powoduje ważenia czy rolowania poszczególnych kosmetyków.


Trwałość: Podkład utrzymuje trwałość do kilku godzin, prezentując się bardzo dobrze. Przeważnie po upływie ośmiu nieco waży się w okolicach nosa, tam, gdzie moja skóra zaczyna się delikatnie błyszczeć. Nie jest to zdecydowanie produkt długotrwały - wraz z upływem czasu przestaje wyglądać świeżo, negatywnie wpływają na niego niekorzystne warunki atmosferyczne (zarówno niska, jak i wysoka temperatura). Zdecydowanie nie zaryzykowałabym wykonania nim makijażu twarzy na specjalną okazję. 

Wydajność: Podkład nie należy do wydajnych kosmetyków - niemal dwie pompki podkładu potrzebne do odpowiedniego pokrycia twarzy, to zdecydowanie zbyt dużo. Gdybym kupiła go w drogerii stacjonarnej w regularnej cenie - żałowałabym wydanych pieniędzy.

Moja opinia: Od zawsze byłam sceptycznie nastawiona do rozświetlania twarzy drobinami, jednak, jak się okazało, nie taki diabeł straszny, jak go malują. Mimo wszystko potrzebowałam kilku dni, by przyzwyczaić się do takiej techniki. Generalnie efekt mi się podobał, szczególnie w duecie z pudrem Celia Woman, który ma za zadnie rozświetlić skórę na identycznej zasadzie. Co jednak nadal uważam za wadę, to pozostawianie przez podkład na twarzy dużych drobin, które zaburzają efekt wygładzenia skóry. Pomijając jednak tę cechę, cera jest ujednolicona i wygląda promiennie. Po kilku godzinach jednak zaczyna prezentować się niekorzystnie, podkład waży się w okolicach nosa, gdzie moja skóra zaczyna delikatnie błyszczeć. Oznacza to, że absolutnie nie nadaje się do innego rodzaju cery, oprócz suchej i normalnej. Podsumowując - mam mieszane uczucia, z jednej strony podkład bardzo mi się podoba, z drugiej, ma wiele wad, które zupełnie go skreślają. Prawdopodobnie nie zdecyduję się na niego po raz drugi, wolałabym zainwestować w inny produkt w podobnej cenie, chociażby w L'Oreal True Match, który, w nowej odsłonie, posiada piękne, satynowe wykończenie.

A Wy, używałyście tego podkładu? Jakie były Wasze odczucia? Ostatnio też zastanawiałam się nad wersją AirBrush, czy któraś z Was miała z nim styczność? Jestem ciekawa, jak się spisuje!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...