piątek, 18 listopada 2016

BEGLOSSY: Listopadowe pudełko Girl's Night Out With Zmalowana


Przed napisaniem tego posta przez moją głowę przemknęło mnóstwo myśli. Wprowadzić nastrój, tajemnicę i zacząć od pozytywów, czy może od razu postawić sprawę jasno - pudełko beGlossy Girl's Night Out pod którym podpisała się Zmalowana to kpina i żart, za które przyszło mi zapłacić niemal 50zł. Chcecie się dowiedzieć, czemu jestem rozczarowana i pluję sobie w brodę, że dałam się nabrać? Zapraszam do dalszej części postu, wydaje mi się, że może Was zaciekawić. 


Gdy kurier wręczył mi paczkę, zaskoczyły mnie jej niewielkie wymiary. Poczułam się nieco zdezorientowana, jednak nadal pełna nadziei zabrałam się za rozpakowywanie. Moim oczom ukazało się urocze, różowe pudełko. W środku znajdowała się gazetka beGlossy z opisem kosmetyków i kilkoma innymi informacjami i rabatami. 



Przejdźmy zatem do tego, co najbardziej interesujące - kosmetyków. Nie wiem, które słowo trafniej opisałoby zawartość? Kpina? Żart? Żenada? Kupiłyście kiedyś cztery próbki, pomadkę z Golden Rose i bronzer o wymiarach cienia do powiek (podobno bardzo kosztowny, choć opakowanie przypomina raczej produkty MySecret bądź Sensique) za 50zł? Obyście nigdy nie mały okazji. Od razu Wam powiem, że jeśli chcecie mieć trzy z sześciu produktów za darmo, zapraszam do Yves Rocher lub Douglasa.


Przyjrzyjmy się zawartości z bliższej perspektywy. Mamy krem, tonik, bronzer, pomadkę i peeling do ciała. Czyli wszystko i nic. Nie widzę tu żadnej konkretnej tematyki, chyba Zmalowana wybrała to, co jej się akurat rzuciło w oczy (a może się jej przyśniło?). Co bardzo zabawne, kosmetyki Yves Rocher otrzymuję co miesiąc w ramach bycia stałą klientką całkiem za darmo, podobnie z saszetką kremu pod oczy od Clinique, o którą bez problemu można poprosić w Douglasie


Peeling w miniaturowej wersji (30g) o zapachu mango, pomadka od Golden Rose oraz bronzer Manna Kadar to nieco ciekawsze produkty, choć nie ukrywam, że nadal nie sprawiają, że jestem usatysfakcjonowana zawartością pudełka. Bronzer, którego cena wynosi dokładnie 21$ powinien jednak wyglądać nieco bardziej efektownie, pomijam oczywiście kwestię gramatury. Pomadka z Golden Rose to jedyny produkt, który mnie ucieszył, ponieważ mam już kilka kolorów Sheer Shine i jestem z nich bardzo zadowolona. 


Podsumowując, jestem wściekła, że wyrzuciłam pieniądze w błoto. Uważam, że to pudełko to kpina i żart z klientów i bardzo mnie dziwi, że Pani Zmalowana podpisała się pod nim gwarantując, że zawartość jest niezwykle staranie dobrana. Niestety, nie zwaliło mnie z nóg, ba! z ogromną przyjemnością zwróciłabym je, gdyby to było możliwe.


A Wy co sądzicie na temat tego boxa? Zamówiłyście go? Żałujecie, czy wręcz przeciwnie? Czekam na Wasze opinie w komentarzach!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...