piątek, 4 sierpnia 2017

WIBO | BANANA LOOSE POWDER


Metoda bakingu, czyli aplikacji sypkiego pudru za pomocą gąbeczki, z dnia na dzień staje się coraz bardziej popularna. Mimo tego, że sprawdza się dobrze w przypadku wielu cer, mojej sympatii nie zyskała. Próbowałam testować ją przy użyciu wielu różnych produktów, ale za każdym razem efekt był niezadowalający. Ostatnią szansę dałam rozchwytywanemu pudrowi od Wibo - Banana. Spoiler - on również nie zdał egzaminu. Nie spisywałam go jednak na straty i zadecydowałam, że warto zastosować go klasyczną techniką - pędzlem. Czy zaaplikowany w tradycyjny sposób spisał się lepiej? Jeśli jesteście ciekawe, zapraszam do czytania dalej.


Bananowy puder Wibo dostępny jest w większości drogerii Rossmann w cenie niespełna 16 złotych (5,5 grama). Skuszona wieloma pozytywnymi opiniami na jego temat, sięgnęłam po kosmetyk przy okazji wizyty w sklepie. Estetyczny, plastikowy słoiczek z żółtą zakrętką skrywa drobno zmielony proszek o przepysznym, bananowym zapachu. 

Skład: Talc, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Mica, Magnesium Stearate, Silica, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Hexylene Glycol, Hydrolyzed Collagen, Parfum, Hexyl Cinnamal, Linalool, Benzyl Salicylate, CI 19140, CI 77491.


Jako posiadaczka cery normalnej i wielbicielka intensywnego rozświetlenia, rzadko szukam w pudrach właściwości silnie matujących. Wolę, gdy produkt pozostawia satynowe, subtelnie rozświetlające wykończenie, a ja mogę cieszyć się efektem zdrowej, promiennej skóry. Zazwyczaj sięgam też po kosmetyki transparentne lub w bardzo jasnych odcieniach, które nie zmienią koloru idealnie dobranego podkładu.

Ku mojemu rozczarowaniu, bananowa nowość (lub już-nie-nowość) od Wibo posiada brzydki, intensywnie żółty odcień, który w połączeniu z podkładem nieestetycznie oksyduje i tworzy fatalne plamy. Puder, choć o pięknym zapachu i świetnie zmielony, absolutnie nie nadaje się do stosowania na cerach bardzo jasnych i szczerze wątpię, że sprawdzi się w przypadku jakiejkolwiek karnacji prócz tej ciemnej, oliwkowo-żółtej lub opalonej na złoto. U mnie (niezależnie od stosowanej techniki) nie zdał egzaminu - głównie ze względu na odcień.



Muszę jednak zaznaczyć, że produkt ma bardzo dobre właściwości. Kosmetyk pozostawia przyjemne, satynowe wykończenie i skutecznie hamuje wydzielanie sebum. Świetnie utrwala korektor w okolicach oczu oraz płynne podkłady, a także optycznie wygładza skórę. Gdyby tylko miał nieco jaśniejszy odcień, z pewnością chętnie bym po niego sięgała. Niewykluczone, że wkrótce zaopatrzę się w biały, sypki pigment, by umożliwić sobie cieszenie się świetnym działaniem pudru. 

Na pewno mogę polecić kosmetyk cerom normalnym, suchym i mieszanym (ale nie w stronę tłustych). Zapewnia długotrwałą świeżość makijażu, ale ze względu na słabe działanie matujące, może gorzej sprawdzić się w przypadku skór wydzielających nadmierną ilość sebum. 



Znacie bananowy puder od Wibo? Jak spisuje się u Was? Koniecznie dajcie mi znać!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...