środa, 13 grudnia 2017

PIERRE RENE | SKIN BALANCE | Długotrwały podkład kryjący (20 Champagne)


Dawno nie wspominałam o podkładach, choć w kolekcje do zrecenzowania czekają aż cztery buteleczki. Dzisiaj opowiem Wam o jednej z drogeryjnych perełek, która w maju tego roku wpadła w moje ręce. Kultowy Skin Balance od Pierre Rene był mi znany jedynie z opinii w internecie, jednak nigdy nie miałam okazji go wypróbować. Tym bardziej z ogromną ochotą przystąpiłam do testowania. Odczekałam jednak kilka miesięcy i gdy tylko rozpoczął się sezon jesienno-zimowy, na mojej twarzy zaczął gościć ten wyjątkowy produkt. Skin Balance do dnia dzisiejszego spisuje się wprost rewelacyjnie - wygładza strukturę skóry, maskuje niedoskonałości, a dodatkowo prezentuje się świeżo wiele godzin. Jeśli szukacie dobrego, długotrwałego kosmetyku o dość wysokim kryciu, koniecznie powinnyście przejść do dalszej części wpisu!


SŁOWA PRODUCENTA

Wodoodporny podkład kryjący. Maskuje wszelkie niedoskonałości cery. Perfekcyjnie dopasowuje się do struktury skóry przywracając jej blask i elastyczność. Unikalna formuła kosmetyku dobrze się wchłania i utrzymuje do 12h. Po aplikacji skóra staje się promienna i wygląda na młodszą. Luksusowa formuła zawiera kompleks napinający skórę, ekstrakty roślinne i witaminę E. <źródło: Pierre Rene>


Skład: Cyclopentasiloxane, Aqua, Dimethicone, Propylene Glycol, Trimethylsiloxysilicate, Sodium Chloride, PEG/PPG-18/18 Dimethicone, Trihydroxystearin, Magnesium Stearate, Laureth-9, Methyl-Propyl-Butylparaben, Diazolidinyl Urea, Camellia Sinensis Leaf Extract, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Tocopheryl Acetate, Parfum [May contain (+/-): CI 77891, Mica, CI 77499, CI 77491, CI 77492].

INFORMACJE OGÓLNE

- Gama kolorystyczna jest bardzo szeroka, jak na produkt drogeryjny w bardzo niskiej cenie. Składa się z dwunastu odcieni, od bardzo jasnego (20 Champagne), poprzez naturalne/średnie (21 Porcelain, 22 Light Beige, 23 Nude, 24 Beige, 25 Natural, 27 Cream), po opalone/ciemne (26 Bronze, 28 Medium Beige, 29 Almond, 30 Caramel, 31 Mocha Brown, 32 Dark Chocolate).
- Podkład mieści się w prostej, wykonanej z ciężkiego szkła butelce z czarną etykietą; pompka jest wygodna w użyciu, dozuje odpowiednią ilość podkładu.
- Pojemność: 30 ml
- Cena: ok. 30 zł


Zapach: Intensywnie waniliowy, lekko kwaśny, ale przyjemny. Wrażliwe osoby mogą mieć z nim jednak problem.

Konsystencja i kolor: Podkład ma dość  gęstą, kremową konsystencję. Rozprowadza się bardzo przyjemnie zarówno za pomocą gąbki, pędzla, jak i palców. Ma jednak tendencję do smużenia, więc aplikować go należy starannie i uważnie, by makijaż prezentował się dobrze. Kolor produktu (20 Champagne) będzie wprost idealny dla osób o bladej karnacji. Jest bardzo jasny, beżowy, nie przeważają w nim tony różowe ani żółte. Co ważne, nie utlenia się nawet o pół tonu, dzięki czemu cały dzień prezentuje się naturalnie. 


Aplikacja i efekt: Moją ulubioną techniką aplikacji tego podkładu jest stemplowanie za pomocą gąbeczki. Równie przyjemna, choć nieco bardziej pracochłonna metoda, to użycie pędzla, jednak w tym przypadku nierzadko borykałam się ze smugami, które następnie i tak należy skorygować Beauty Blenderem. Kilka razy zdarzyło mi się rozprowadzać produkt palcami, choć ten sposób nigdy nie należał do moich ulubionych. Mimo wszystko podkład wygląda dobrze niezależnie od użytego narzędzia. 

Podkład rozprowadzam na pokrytej intensywnie nawilżającym kremem twarzy. Zastygające i długotrwałe produkty mają tendencję do wysuszania i obciążania skóry, dlatego tak istotnym krokiem jest dostarczenie jej odpowiedniej ilości składników odżywczych. Jeśli jesteście posiadaczkami cery tłustej, aplikacja dobrego kremu ogranicza również wydzielanie sebum w ciągu dnia. Uporczywe matowienie może przynieść odwrotny skutek. Skin Balance nie zastyga jednak tak szybko, jak się tego spodziewałam. Poprawki można nanosić jeszcze kilka minut po aplikacji, dopiero po upływie dłuższej chwili kosmetyk przestaje ruszać się z miejsca. Jego wykończenie jest prawie całkowicie matowe, choć nie nazwałabym go pudrowym. Nadal wygląda zdrowo, gdzieniegdzie subtelnie odbija światło. Rewelacyjnie wygładza, wyrównuje koloryt i maskuje wiele niedoskonałości, choć te większe i bardziej widocznie przebarwienia należy dodatkowo ukryć przy pomocy korektora. Jego krycie można nazwać mocnym, jednak nie jest to całkowity full coverage. Co ważne, nie zauważyłam, by w jakikolwiek negatywny sposób wpłynął na kondycję mojej cery. Spodziewałam się powstania wielu zaskórników, zapchania porów skóry, ale nic takiego nie miało miejsca. Z uwagi na to z pewnością mogę polecić go do stosowania na co dzień każdemu rodzajowi skóry. Wiele osób na pewno będzie z niego zadowolonych. 


Reakcja z innymi kosmetykami: Produkt rewelacyjnie utrzymuje konturowanie, nie gryzie się z żadnym z moich korektorów, dobrze wygląda przypudrowany. Nie zauważyłam, by się ważył, rozwarstwiał czy tworzył nieestetycznie plamy. 


Trwałość: Na mojej normalnej cerze spisuje się wprost rewelacyjnie - trwa na niej cały dzień bez szwanku. Nie waży się, nie spływa, ani nie roluje. Nierzadko makijaż noszę nawet 12 godzin dzienne - z użyciem tego produktu nie muszę martwić się o nieświeży wygląd. Co ważne, tak dobrze utrzymuje się bez użycia bazy. Zauważyłam również, że niestraszna mu woda - kosmetyk ma znakomite właściwości wodoodporne.


Wydajność: Produktu używam od trzech miesięcy i wciąż mam 1/3 buteleczki (albo nawet nieco więcej - dużo produktu osadza się na ściankach). Ma wysokie krycie, dzięki czemu stosunkowo niewielka ilość wystarcza do uzyskania porządanego efektu na twarzy. Z pewnością posłuży mi jeszcze jakiś czas. 


Podsumowanie: Czy jeśli napiszę, że Skin Balance został moim ulubieńcem, to będziecie zdziwione? Przypuszczam, że nie. Nie jest inaczej - z tym kultowym podkładem polubiłam się od pierwszej aplikacji. Z czasem doceniłam go też za to, że nie szkodzi mojej cerze, choć należy do grupy produktów długotrwałych. Kolor 20 Champagne, który posiadam, świetnie stapia się z moją cerą, dzięki czemu wygląda naturalnie i świeżo. Z pewnością jeszcze nie raz po niego sięgnę, podobnie jak po inne podkłady, które wywarły na mnie równie pozytywne wrażenie. Polecam go oczywiście każdej z Was. Sądzę, że sprawdzi się niezależnie od rodzaju cery. Pamiętać jednak należy o prawidłowej technice nakładania i dobraniu odpowiedniego pudru, który utrwali kremowy kosmetyk. To między innymi dzięki tym dwóm aspektom możemy cieszyć się pięknym makijażem przez cały dzień! 

Znacie Skin Balance od Pierre Rene? Jak sprawdza się w Waszym makijażu? Koniecznie dajcie mi znać, co o nim myślicie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...