czwartek, 26 kwietnia 2018

MEET BEAUTY 2018 | Upominki | O2SKIN, Pierre Rene, Tołpa, Natura Siberica


W zeszły weekend miałam okazję po raz trzeci uczestniczyć w konferencji Meet Beauty. Jeśli śledzicie mnie na Instagramie <TU> oraz/lub Facebooku <TU>, widziałyście już kilka zdjęć z tego niezwykłego wydarzenia. Jak co roku, firmy obdarowały nas swoimi produktami i co ciekawe, nie miałam okazji używać żadnego z nich, choć wiele tych marek znam i lubię. Dzisiaj pokrótce opowiem Wam o otrzymanych kosmetykach, ale zgodnie z instagramową obietnicą, nagram dla Was również filmik. Jeśli jednak bardzo ciekawi Was, co w tym roku wpadło w ręce kilkuset blogerek, zapraszam do czytania dalej!


NATURA SIBERICA

Podczas konferencji miałam okazję uczestniczyć w kilku fantastycznych warsztatach. Jeden z nich zorganizowany został przez firmę Natura Siberica, którą zapewne zna każda z Was. Dotychczas korzystałam z ich doskonałych szamponów i odżywek do włosów, jednak tym razem w  moje ręce wpadł modelujący krem do ciała (Wild Siberica Modelling And Sculpting Body Cream), którego zadaniem jest napięcie i regeneracja naskórka. Postanowiłam oddać go mamie, a drugi (własnoręcznie zrobiony produkt) pozostawiam sobie. Peeling stworzyłam z cukru, płatków róży, oliwy oraz olejku lawendowego. Pachnie obłędnie i działa rewelacyjnie. Też lubicie kosmetyki, które stworzyć można w domowym zaciszu?


EFEKTIMA

Efektima zawsze kojarzyła mi się ze złotymi płatkami pod oczy - to chyba jeden z najpopularniejszy produktów tej marki. Tym razem moja mama będzie miała okazję przetestować czarną wersję Black-Detox i mam nadzieję, że będzie zadowolona z ich odmładzająco-nawilżającego działania. W mojej upominkowej torbie pojawiły się również trzy peelingi do ciała - Efekt Detox z pyłem wulkanicznym, Antycellu z zieloną herbatą i algami oraz Pojędrnia z kokosem. Do tej pory miałam okazję użyć tylko pierwszego z nich i naprawdę rewelacyjnie usunął martwy naskórek, a dodatkowo posiada subtelnie cytrusowy zapach. 


TOŁPA

Wśród prezentów znalazło się również kilka propozycji marki Tołpa. Moja relacja z produktami tej firmy to typowe love-hate relationship - jedne lubię, inne zupełnie mi nie odpowiadają. Przyznam, że nie do końca podoba mi się również sposób ich promowania, dlatego wobec wielu jestem nastawiona bardzo sceptycznie. Tym razem jednak w naszych konferencyjnych torbach pojawiły się produkty, które mogą sprostać wymaganiom mojej skóry. Szczególnie interesującym kosmetykiem jest peeling enzymatyczny z peptydami Dermo Face Sebio. Wypróbowałam go już dwa razy i nie mogę powiedzieć złego słowa (nawet w kwestii INCI!). No i zapach absolutnie podbił moje serce. Ciekawa wydała mi się również maska czarny detox Dermo Face Sebio, której zadaniem jest dokładne oczyszczenie skóry, zwężenie porów i detoksykacja. Poza tym marka podarowała nam również żel micelarny Green Oils Oczyszczanie oraz chusteczki złuszczające z kwasami AHA Dermo Face Sebio


MUSTELA | ROGE CAVAILLES

Na stoisku Mustela wręczono nam zestaw miniatur (krem do skóry z problemem AZS, woda oczyszczająca do twarzy, żel oraz balsam do ciała). Wypróbowałam już kilka z nich i naprawdę przypadły mi do gustu - są niezwykle delikatne, nawilżające i kojące. Idealnie sprawdzają się w przypadku skóry bardzo suchej i podrażnionej, więc jestem pewna, że będą równie świetne dla mam i ich dzieci. Podobnej delikatności i skuteczności oczekuję od satynowego olejku do kąpieli i pod prysznic z olejkiem arganowym i różą marki Roge Cavailles. Posiada cudowny zapach i przyjemny skład, dlatego chętnie w końcu go przetestuję. 


O2SKIN

Największe wrażenie podczas konferencji zrobiła na mnie marka O2SKIN. Być może to kwestia bardzo kompetentnej przedstawicielki firmy, ambasadorek, które śledzę w internecie (i uwielbiam!), filozofii marki, a może innowacyjnego podejścia do pielęgnacji, ale zdecydowanie to właśnie ona zainteresowała mnie w największym stopniu. Czy kosmetyki z zawartością 30% tlenu nie brzmią fantastycznie? Wydaje mi się, że mogą zrewolucjonizować moje podejście do dbania o cerę i już nie mogę doczekać się pierwszych testów. Zresztą, moja mama też jest ich bardzo ciekawa. Podczas konferencji otrzymałam serum, krem pod oczy oraz kremy na dzień i na noc. Wszystkie z imponującym INCI i w pięknych, minimalistycznych opakowaniach. Z pewnością za jakiś czas pojawi się oddzielny wpis o tych wyjątkowych produktach, bo zakładam, że również jesteście ciekawe jak sprawdzą się w codziennej pielęgnacji.



PIERRE RENE | MIYO

Pierre Rene znam i lubię od lat. Jednym z moich ulubionych produktów tej firmy jest podkład Skin Balance, o którym mogłyście przeczytać TU <klik>. Tym razem marka obdarowała nas pudrem do konturowania, którego używam już od kilku dni. Ma ładny, neutralny odcień, dobrze rozprowadza się na skórze i nie znika w ciągu dnia. Ponadto w upominkowej torbie znalazłam coś na kształt Duraline i rozświetlacz w płynie, który (ku mojemu zaskoczeniu) rozciera się do cudownego odcienia różowego złota. Byłam przekonana, że to kolejny chłodny, high-beamowy odcień, jednak tutaj firma stworzyła coś znacznie piękniejszego. Od marki MIYO natomiast otrzymałam pomadkę w głębokim odcieniu fioletu, jednak w swojej kolekcji posiadam już dwie w identycznym kolorze (Inglot oraz Golden Rose) i trochę żałuję, że nie jest to coś bardziej żywego (albo nude), pasującego do wiosennej i letniej aury. 


ANNABELLE MINERALS

W tym roku Annabelle Minerals rozpieściło nas trzema rewelacyjnymi produktami - dwoma matowymi cieniami do powiek (glinkowe Americano oraz Margarita) oraz uniwersalnym olejekiem Stay Calm. Nie mogłam się oprzeć i wypróbowałam już oba produkty do oczu, ale okazało się, że nie są tak oczywiste w pracy, jak się tego spodziewałam. Mimo wszystko na pewno będą częstymi gośćmi na moich powiekach. Olejek natomiast z pewnością posłuży mi do pielęgnacji włosów i ciała, szczególnie dekoltu. Wkrótce dołączy do mojej codziennej pielęgnacji, ale na razie czeka na swoją kolej. 


SO CHIC!

Marka So Chic! to kosmetyki kolorowe. Do tej pory nie miałam jeszcze okazji o nich usłyszeć, a tym bardziej testować. Ku mojej uciesze, wśród prezentów znalazłam matową pomadkę w obłędnym, różowym odcieniu oraz klasyczny lakier do paznokci w kolorze pastelowego fioletu. Pomadkę oczywiście już przetestowałam. Jest genialna - nie czuć jej na ustach, a kolor jest niezwykle intensywny. Lakier natomiast na pewno posłuży mojej mamie, szczególnie w wakacyjnym okresie.


MEDIHEAL

Maski w płacie to jedna z moich ulubionych form pielęgnacji. Od firmy Mediheal otrzymałam aż trzy różne warianty - rozświetlającą maskę karnawałową Dress Code, czarną maskę nawilżająco-wybielającą W.H.P. White Hydrating oraz z ampułką nawadniającą do cery dojrzałej N.M.F. Aquaring. Jedeną z nich (rozświetlającą Dress Code) już przetestowałam i jestem niezwykle zadowolona - pięknie nawilżyła i wygładziła skórę. Więcej o niej powiem Wam w filmiku z upominkami, a o pozostałych być może przeczytacie wkrótce na blogu. Kto też lubi maski w takiej formie?


POLLENA-EWA

Na stoisku Pollena-Ewa podczas badania skóry dowiedziałam się, że mam cerę mieszaną. Nie do końca zgadzam się jednak z tą interpretacją, biorąc pod uwagę fakt, że badano mnie w makijażu, który miałam na twarzy od godziny 4 rano! Nadal uważam, że jestem szczęśliwą posiadaczką cery normalnej, która tylko czasem bywa kapryśna. Nie zmienia to jednak faktu, że kosmetyki, które otrzymałam, z ogromną chęcią przetestuję (a przynajmniej jeden z nich), bo posiadają naprawdę fantastyczne składy. Peeling enzymatyczny pozostawiam do swojej dyspozycji. Tonik natomiast powędruje do mojego brata, który boryka się z przetłuszczającą, trądzikową skórą, a krem podaruję swojemu chłopakowi, który ma większą tendencję do przetłuszczania, niż ja. 


NEESS

W tym roku nie uczestniczyłam w warsztatach przygotowanych przez firmy paznokciowe. Od wielu miesięcy nie maluję paznokci żadnymi lakierami, nie przedłużam ich i nie zapuszczam. Straciłam cierpliwość do aplikacji lakierów hybrydowych, dlatego cieszę się (chyba) swoimi naturalnymi, krótkimi płytkami. W konferencyjnej torbie znalazłam jednak kilka produktów marki Neess, które na pewno kiedyś zagoszczą na moich dłoniach (i nie tylko). Rewolucyjna baza peel-off to dla mnie zupełna nowość, którą na pewno przetestuję w wolnej chwili w duecie z hybrydą w kolorze ciemnej mięty. Ozdoby do manicure prędzej jednak pojawią się w moich makijażach, niż na paznokciach. Pędzel natomiast podaruję mamie, ponieważ nie przepadam za tym kształtem narzędzi i formą aplikacji produktów. 


Które produkty najbardziej przypadły Wam do gustu? Ja jestem zachwycona marką O2SKIN, ale oczywiście pozostałe produkty również bardzo mi się podobają. Czekajcie również na filmik, który pojawi się najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...