czwartek, 28 lutego 2019

DERMACOL | Które kosmetyki warto mieć?


Kilka tygodni temu w moje ręce trafiła paczka wypełniona produktami czeskiej marki Dermacol. Warto na wstępie wspomnieć, że dotychczas w swoim kufrze nie miałam żadnego kosmetyku tej firmy, nawet kultowego już podkładu Make-Up Cover, który jest przecież niezbędny w pracy wizażystki. Do testów otrzymałam aż osiem różnych produktów, z których większość bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. W dzisiejszym wpisie przeczytacie o trzech podkładach (Caviar Long-Stay Make-Up & Corrector, wspomnianym Make-Up Cover oraz 24H Control Make-Up), korektorze Touch And Cover, pudrze w kompakcie, podwójnym różu, kredce do brwi oraz pomadce Pretty Matte Lipstick. Jeśli jesteście ciekawe, które z tych kosmetyków zasługują na Waszą uwagę, koniecznie przejdźcie do dalszej części postu!


CAVIAR LONG-STAY MAKE-UP & CORRECTOR nr 01 | ok. 60 zł

Zgodnie z obietnicami producenta, kawiorowy podkład z korektorem Dermacol ma być przede wszystkim długotrwały. I wiecie co? Faktycznie taki jest, choć uporczywie wchodzi w zmarszczki mimiczne, szczególnie w bruzdę nosowo-wargową. Mimo to jednak chętnie po niego sięgam, bo na co dzień sprawdza się fantastycznie. Jest kremowy, przyjemnie rozprowadza się na twarzy i w bardzo przyjemnym stopniu kryje niedoskonałości cery. Bardzo żałuję, że nie występuje w jaśniejszych odcieniach, ponieważ przed aplikacją muszę go solidnie rozjaśniać. Nie lubię tego robić, jest to czasochłonne i nieco zniechęca mnie do sięgania po produkty o zbyt ciemnym odcieniu, jednak w tym wypadku efekt na skórze jest tak ładny - jednolity i satynowy - że i tak podkład ląduje na mojej twarzy. Nie zauważyłam, by obciążał, ważył się lub zapychał skórę. Podsumowując - jestem bardzo na TAK (polecam raczej cerom normalnym i mieszanym).

Oprócz podkładu, w zakrętce znajdziemy również ukryty korektor, którego odcień jest zabójczo ciemny. Niestety nie byłam w stanie przetestować go pod oczami. Konsystencję ma nieco tłustą, przyzwoicie kryje niedoskonałości. Utrzymuje się również bez zarzutu. Szkoda jednak, że absolutnie nie nadaje się do mojej jasnej karnacji. Ubolewam, ale na pewno wykorzystam do innych celów - ukrywania mankamentów skóry chociażby.





MAKE-UP COVER nr 208 | ok. 40 zł

Legendarny Make-Up Cover, to podkład o ultramocnym kryciu. Ma ciężką, ale kremową konsystencję. Moim zdaniem nie jest to bardzo tłusta formuła, choć oczywiście lekkości nie należy się spodziewać. Make-Up Cover to produkt do zadań specjalnych - ukryje dosłownie wszystko, nawet tatuaż. O kosmetyku tym jednak powiedziano już tyle, że chyba nie muszę nic dodawać. Jedyną ważną kwestią jest fakt, że produkt używany częściej niż raz na jakiś czas silnie zapycha i obciąża skórę. Warto zatem stosować go z rozwagą, a na pewno świetnie się sprawdzi. Utrzymuje się rewelacyjnie i nie waży w ciągu dnia. Jeśli chodzi o kolor, to wybrałam nr 208 - jest przyjemnie jasny, choć na pewno nie alabastrowy. Ogólnie rzecz ujmując - serdecznie polecam, szczególnie do zadań specjalnych - np. kamuflażu ciemnych przebarwień, trądziku lub naczyniaków. 



24H CONTROL MAKE-UP nr 01 | ok. 50 zł

W odróżnieniu od poprzedników, ten podkład jest bardzo lekki, zapewnia pięknie rozświetlające wykończenie i krycie maksymalnie średnie. Lubi nieco wchodzić w zmarszczki mimiczne, jednak oprócz tego prezentuje się bardzo dobrze w ciągu dnia - świeżo i naturalnie. Ten lekki podkład zaskoczył mnie swoją długotrwałością i komfortem noszenia. Szkoda jednak, że jego kolor jest zbyt ciemny i wymaga znacznego rozjaśniania. Jego tonacja jest raczej chłodno-neutralna (pozostałych produktów również), więc osoby lubujące się w żółtych pigmentach nie znajdą tu tego, czego szukają. Generalnie jednak uważam, że zdecydowanie jest wart zainteresowania - cery normalne i suche szczególnie powinny zwrócić na niego uwagę.

Podsumowując wszystkie trzy produkty nasuwa mi się tylko jeden główny wniosek - brakuje jasnych odcieni dla osób o (bardzo) bladej karnacji. Gdyby Dermacol stworzył odcienie jaśniejsze przynajmniej o 3-4 tony od obecnych jedynek, wiele kobiet z pewnością zdecydowałoby się na zakup tych naprawę świetnych jakościowo podkładów.



HIGHLIGHTING CLICK CONCEALER TOUCH AND COVER nr 01 | ok. 30 zł

Korektorowi jestem zmuszona powiedzieć kategoryczne nie - z bólem serca stwierdzam, że nie jest to produkt dla mnie zarówno pod względem wyglądu na skórze, jak i pracy z nim. Nie kryje, nie rozświetla, rozpuszcza nałożony wcześniej podkład i posiada dziwnie klejącą formułę. Choć testowałam go na różne sposoby, nie byłam w stanie go ograć. Jedynym słusznym rozwiązaniem w tej sytuacji jest jego aplikacja za pomocą palca, na twarz pokrytą jedynie kremem w celu minimalnego wyrównania kolorytu. Nie wiem jednak, czy to wystarczający powód, by go nabyć, szczególnie za cenę 30 złotych. Plusem jednak jest jego jasny kolor (nadający się również dla bladolicych), jednak cóż po nim, gdy niemal całkowicie znika w procesie rozcierania?



COMPACT POWDER nr 01 | ok. 20 zł

Pretendent do pudrowego tronu koniec końców okazał się NIESTETY przyciemniać korektor zaaplikowany pod oczy i choć jego cudowna, jedwabista formuła naprawdę mnie oczarowała, to nie mogłam znieść ciemnych plam pod oczami. Oczywiście jestem przekonana, że osoby o standardowym kolorycie cery byłyby z niego bardzo zadowolone, bo kolega ma rewelacyjne właściwości wygładzająco-rozświetlające i absolutnie zasługuje na uznanie, jednak wszystkie bladolice muszą szukać szczęścia gdzieś indziej. Póki co tron obejmuje puder z GR (zużyłam niezliczoną ilość opakowań) i czeka na alternatywę w równie dobrej cenie. Ja jednak mimo wszystko polecam produkt marki Dermacol i na pewno sama wykorzystam w pracy z klientami. Jestem pewna, że sprawdzi się rewelacyjnie.



DUO BLUSHER nr 01 | ok. 20 zł

Większa z części podwójnego różu pozytywnie zaskoczyła mnie dobrą pigmentacją i satynowym wykończeniem. Na policzkach produkt prezentuje się bardzo kobieco i świeżo. Niełatwo przesadzić z jego ilością, szybko się rozciera i idealnie łączy z bronzerem i rozświetlaczem. Jest również trwały. Mniejsza część natomiast wywarła na mnie zgoła inne wrażenie - jest wypełniona brokatem (który w tym przypadku zapewnia raczej efekt kuli dyskotekowej aniżeli zdrowej i promiennej skóry, niestety, choć przeciwniczką drobin w kosmetykach nie jestem), ma niezbyt przyjemny, pomarańczowo-brązowy odcień i niestety na twarzy nie prezentuje się dobrze. Na bardzo ciepłym typie urody - o rudych włosach, złocistej cerze, zielonych oczach - być może zdałby egzamin w postaci bronzera opalającego, ale ja nie znajdę dla niego zastosowania na swojej twarzy.



SOFT EYEBROW PENCIL nr 01 | ok. 10 zł

Kredka do brwi, tak jak przypuszczałam, sprawdziła się bez zarzutu. Ma przyjemną, miękką formułę, odpowiednią pigmentację i ładny, neutralny odcień. W makijażu blondynek sprawdza się genialnie i na pewno jeszcze nie raz z niej skorzystam. Jest trwała, nie znika w ciągu dnia i łatwo daje się wyczesać. Jeśli szukacie produktu tego rodzaju, warto przyjrzeć się bliżej kredce Dermacol.



PRETTY MATTE LIPSTICK nr 03 | ok. 25 zł

Zacznijmy od tego, iż w paczce spodziewałam się znaleźć innego rodzaju produkt w zupełnie innym kolorze. Okazało się jednak, że ta matowa pomadka w odcieniu ciepłego nude całkiem nieźle spisuje się w moim codziennym makijażu. Ma przyjemną, kremową formułę, dobrą pigmentację i jest w miarę trwała. Nie zastyga, więc nie wysusza ust, nie wchodzi w załamania i nie waży się w ciągu dnia. Przypomina mi kultowe pomadki Velvet Matte od Golden Rose, które bardzo lubię. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...