sobota, 9 lutego 2019

NAJLEPSZE MASECZKI DO TWARZY Z BIEDRONKI


Do napisania tego postu zbierałam się trochę zbyt długo i obawiam się, że którejś z prezentowanych przeze mnie maseczek w Biedronce można już nie znaleźć... Tak czy inaczej, wszystkie są godne polecenia i ewentualnego splądrowania części beauty w najbliższym sklepie tej sieci. Jestem pewna, że gdyby poniższe produkty sprzedawane były z logiem Sephory czy Douglasa, to ich cena nie byłaby tak atrakcyjna. Wszystkie trzy kosmetyki mają w sobie coś wyjątkowego, co sprawia, że naprawdę warto je przetestować. Świetnie wpływają na kondycję cery, są bardzo przyjemne w użyciu i posiadają całkiem przyzwoite składy. Jeśli jesteście ciekawe, jakie perełki znalazłam ostatnio w Biedronce, koniecznie przejdźcie do dalszej części postu!


MASKI W PŁACHCIE | PEACH, LITCHI, MANGOSTEEN, PAPAYA

O maskach w płacie nieznanej mi firmy, choć znanego pochodzenia (Korea), pisała dla Was jakiś czas temu Ada z bloga Urodzajnik <klik>. To właśnie dzięki niej mogłam przetestować i zakochać się w tych azjatyckich cudeńkach. Moimi dwiema faworytkami są liczi oraz brzoskwinia, które za każdym razem gdy odwiedzam Biedronkę lądują w koszyku na zakupy - kosztują niecałe 5 zł za sztukę. Wersja z papają oraz mangostanem również są bardzo przyjemne, jednak wybierając peach i litchi kieruję się głównie walorami zapachowymi. Te odpowiadają mi najbardziej, ale oczywiście polecić mogę wszystkie cztery warianty.


Maski są świetnie nawilżone, a materiał jest na tyle wytrzymały (ale zarazem cienki), że nie rozrywa się podczas rozkładania, idealnie leży na skórze i nigdzie nie uwiera. Serum nie sączy się z maseczki na szyję i dekolt, jego ilość jest idealnie odmierzona. Nie lepi się, nie wysycha zbyt szybko i nie podrażnia cery. Ma dość wodnistą konsystencję, ale jest ona niezwykle przyjemna. Maseczki rewelacyjnie odświeżają skórę, sprawiają, że staje się miękka, nawilżona i promienna. Są również idealnymi kosmetykami bankietowymi, ponieważ makijaż utrzymuje się na nich wprost perfekcyjnie.

Skład PEACH: Water, Propylen Glycol, Glycerin, Propanediol, PEG-75, 1,2-Hexanediol, Hydroxyacetophenone, Glacier Water (970Ppm), Prunus Persica (Peach) Fruit Extract (10Ppm), Sodium Hyaluronate, Butylene Glycol, Peg-60 Hydrogented Castor Oil, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Fragrance.

Skład LITCHI: Water, Dipropylene Glycol, Glycerin, Propanediol, PEG-75, 1,2-Hexanediol, Hydroxyacetophenone, Glacier Water (970ppm), Litchi Chinensis Fruit Extract (200ppm), Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Leaf Extract, Butylene Glycol, PEG-60 Hydrogented Castor Oil, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Fragrance.


BE BEAUTY | NATURALNE GLINKI | DO CERY SUCHEJ, DOJRZAŁEJ

Po ostatnim szale na maski w płachcie nawróciłam się również na te klasyczne - kremowe. O ile nie przepadam za rozrabianiem glinek własnoręcznie (choć kiedyś robiłam to nałogowo), tak gotowe mieszanki bardzo chętnie aplikuję na twarz. Niedawno odkryłam na Biedronkowej półce dwa potrójne zestawy maseczek - jeden do cer suchych i dojrzałych - oraz drugi - do cer tłustych i mieszanych, o silnych właściwościach regulujących wydzielanie sebum. Oba zestawy są godne uwagi, jednak ze względu na fakt, że jestem posiadaczką cery normalnej, wolę zestaw ze zdjęć. Jeśli jednak szukacie skutecznego rozwiązania na nadmiernie przetłuszczającą się skórę, poszukajcie kompletu nr 2. 


Każda z maseczek zapewniała widoczne, ale odmienne efekty. Najsilniej działającą w moim odczuciu była wersja złota - idealnie rozświetliła cerę, ujednoliciła ją i napięła. Po aplikacji nie czuć  było podrażnienia, skóra nie stała się zaczerwieniona. W trakcie noszenia produkt powoli przysychał, ale zmywał się bez zarzutów. Skóra po użyciu maseczki nie była ściągnięta, wręcz przeciwnie, dobrze nawilżona i miękka. Podobnie było w przypadku opcji niebieskiej (białej również), która także bardzo przypadła mi do gustu. Nie rozświetlała tak skutecznie jak złota, jednak świetnie odświeżała i wyrównywała koloryt skóry. Biała maseczka to klasyczna glinka, która całkiem dobrze nawilżała i zmiękczała skórę. Podobała mi się jednak najmniej ze względu na kolor i zapach. Pozostałe dwie kapsułki zdecydowanie bardziej przypadły mi do gustu. Mimo to, wszystkie wypadły bardzo dobrze, szczególnie za cenę 6,99 zł.



MARION | BEAUTY WEEK | ZESTAW MASECZEK NA 7 DNI

Na sam koniec pozostawiłam zestaw masek-petard. Każda z siedmiu saszetek zaskoczyła mnie niezwykłymi konsystencjami, zapachami, kolorami i właściwościami. Jestem absolutnie zakochana w zestawie Beauty Week marki Marion i mam cichą nadzieję, że firma nie potraktowała tego produktu jako wersji limitowanej. Jest to najdroższa opcja ze wszystkich, jeśli chodzi o jednorazowy wydatek, ale zarówno najtańsza pod względem ilości maseczek - w komplecie jest ich aż siedem. Cena całego opakowania to 12,99 zł


W komplecie znajdziemy maseczkę na każdy dzień, choć w moim przypadku można by powiedzieć, że były to maseczki na każdą godzinę... Z zachwytu potrafiłam użyć trzech jednego dnia, a potem płakać, że się skończyły. W sumie miałam okazję cieszyć się dwoma takimi zestawami i z pewnością jeśli jeszcze kiedyś na nie trafię, kupię ponownie.

REGENERUJĄCY PONIEDZIAŁEK - MADAGASKAR: Maseczka poniedziałkowa miała konsystencję lekkiego, dość rzadkiego mleczka w białym kolorze. Jej zapach był przyjemnie kosmetyczny, ale nie wyróżniający się zbytnio na tle pozostałych wariantów. Maseczka błyskawicznie wchłaniała się w skórę, więc po upływie kilkunastu minut właściwie nie było czego domywać. Twarz po jej użyciu była magicznie miękka i rewelacyjnie nawilżona. Warto wspomnieć, że w jej składzie znajdziemy koenzym Q10, olej z kiełków pszenicy oraz witaminę E.

MŁODZIEŃCZY WTOREK - JAPONIA: Konsystencja japońskiej maseczki była dość gęsta, nieco musowa, a jej kolor przypomniał wiśniowy jogurt. Zapach był wprost obłędny - wiśniowo-kwiatowy - dość intensywny i zachęcał do zjedzenia zawartości. Poziom nawilżenia skóry po jej użyciu wzrastał chyba o 200%, nigdy nie miałam równie dobrze wypielęgnowanej cery. Gdyby sprzedawano ją w dużej pojemności, z pewnością byłaby moja. W środku znaleźć można takie składniki aktywne jak japońskie algi wakame, różową glinkę oraz japoński kwiat wiśni.

ENERGETYZUJĄCA ŚRODA - HISZPANIA: Maska z Hiszpanii zachwyca zapachem świeżych cytrusów oraz intensywnie żółtym kolorem. Jej konsystencja jest gęsta i lepka, ale to kosmetyk typu peel-off, także lepkość jest zrozumiała. Po upływie kilkunastu minut można z powodzeniem usunąć maskę w całości oraz cieszyć się promienną i całkiem dobrze odżywioną skórą. Zawarte w produkcie ekstrakty z mango, pomarańczy i cytryny rewelacyjnie wpłynęły na kondycję cery.


ODŻYWCZY CZWARTEK - KARAIBY: Wariant karaibski był najzwyklejszy ze wszystkich masek, bo klasycznie kremowy, o delikatnym, kosmetycznym zapachu i białym kolorze. Nie znaczy to jednak, że działał najsłabiej, bo całkiem dobrze poradził sobie z ukojeniem i uspokojeniem cery. Dzięki algom morskim oraz kwasowi hialuronowemu cera stała się jednolita i rozjaśniona.

RELAKSUJĄCY PIĄTEK - HAWAJE: Hawajska maseczka zachwyciła mnie swoją galaretkowatą formułą i cudownym ananasowo-kokosowym zapachem. Świetnie nawilżała, odświeżała i uspokajała cerę. Jedna z moich ulubionych maseczek z zestawu. Woda kokosowa, olej kokosowy i ekstrakt z ananasa naprawdę rewelacyjnie wpłynęły na kondycję skóry.

OCZYSZCZAJĄCA SOBOTA - NORWEGIA: Najbardziej zaskakującą wersją okazała się ta norweska. Bezpośrednio po aplikacji efektownie rozgrzewała skórę, która w ten sposób lepiej absorbowała wszystkie składniki aktywne z maseczki (m. in. panthenol i substancje z glinki wulkanicznej). Ponadto była wypełniona drobinami, które delikatnie złuszczyły martwy naskórek. Jej konsystencja była lekko żelowa, a zapach przyjemnie kosmetyczny.

UPIĘKSZAJĄCA NIEDZIELA - KOREA: Druga w zestawie maseczka peel-off inspirowana była klimatami koreańskimi; w składzie można więc znaleźć między innymi zieloną herbatę i aloes. Stąd też lekko herbaciany zapach i pasujący do opakowania i składników zielony kolor maski. Produkt był bardzo przyjemny w użyciu, odświeżający i dobrze nawilżający. 


Próbowałyście tych rewelacyjnych produktów z Biedronki? Jeśli tak, koniecznie napiszcie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...