poniedziałek, 8 kwietnia 2019

NYX COSMETICS | A Bit Jelly - rozświetlacz w żelu (Luminous) | Can't Stop Won't Stop - korektor do konturowania (02 Fair)


Od targów kosmetycznych w Warszawie minął już niemal miesiąc, a ja od tamtej pory nie mogę rozstać się z dwoma kosmetykami NYX, w które się wtedy zaopatrzyłam. Na korektor z serii Can't Stop Won't Stop miałam ogromną chęć już jakiś czas przed targami, ale trafił on do mnie dopiero na początku marca. Odcień na szczęście wybrałam już dużo wcześniej , więc tylko chwyciłam produkt i mogłam buszować dalej. W oczy rzuciło mi się kilka produktów, które być może kiedyś kupię, jednak najbardziej zauroczył mnie żelowy rozświetlacz A Bit Jelly. Do wyboru miałam trzy kolory, jednak Luminous wydał mi się najbardziej niezwykły. Jeśli jesteście ciekawe mojej opinii na temat tych dwóch nowości, zachęcam do czytania dalej!


CAN'T STOP WON'T STOP | KOREKTOR DO KONTUROWANIA | 02 FAIR

Jakiś czas temu internet zawrzał z powodu premiery nowych kosmetyków do makijażu twarzy od NYX. Korektory oraz podkład z serii Can't Stop Won't Stop dosłownie wychodziły z lodówki, więc nie sposób było się oprzeć przed zakupem choć jednego z tych produktów. Mimo ogromnego rozgłosu, podkład niestety mnie do siebie nie przekonał. Korektor obdarzyłam jednak znacznie cieplejszym uczuciem. Gama kolorystyczna absolutnie mnie zaskoczyła i choć firmy coraz częściej decydują się na wypuszczenie kilkudziesięciu odcieni danego produktu, to nadal jest to dla mnie  pozytywne zaskoczenie.


Produkt w regularnej ofercie kosztuje dokładnie 35 złotych - w mojej opinii jest to naprawdę atrakcyjna cena, szczególnie, że jest to kosmetyk naprawdę wysokiej jakości - natomiast mi udało się go zdobyć nieco taniej, bo za 25 złotych. Jako, że już wcześniej zdążyłam bliżej mu się przyjrzeć i wybrać odpowiedni odcień (02 Fair), nie straciłam zbyt wiele czasu przy stoisku na targach (jak wiadomo, w takim tłumie liczy się szybkość działania!). Teraz wydaje mi się jednak, że kolor 01 Pale byłby dla mnie odrobinę lepszy, ponieważ posiadał nieco więcej chłodnych tonów - Fair jest cieplejszym odcieniem (ale nadaj bardzo jasnym). Żółta tonacja ma jednak wiele plusów, chociażby to, że znacznie skuteczniej maskuje niebieskie sińce pod oczami. Mimo to, następnym razem zdecyduję się na jedynkę. Mam po prostu takie chłodne przyzwyczajenia i lepiej czuję się w zimnej lub neutralnej kolorystyce.

Korektor posiada przyjemną, kremową formułę. Należy z nim bardzo szybko pracować, bo błyskawicznie zastyga i zbyt późno rozprowadzony na twarzy podkreśla wszelkie załamania i wygląda bardzo sucho. Jego krycie jest niemal pełne, choć nie jest to typowy kamuflaż. Radzi sobie jednak z moimi naprawdę ciemnymi sińcami i pięknie rozjaśnia okolice pod oczami. Nadaje się również do konturowania twarzy. Jeśli chodzi o trwałość, nie mogę się do niczego przyczepić. Sprawdza się rewelacyjnie. Ostatnimi czasy bardzo łzawią mi oczy, a on i tak wygląda bardzo dobrze, podczas gdy inne korektory (np. MUFE Ultra HD) spływają z każdą łzą.

Nie zapycha, nie obciąża i nie wysusza skóry. Należy jednak pamiętać, że konieczna jest aplikacja odpowiednich produktów pielęgnacyjnych przed makijażem, bo inaczej korektor podkreśli suchość skóry lub się zważy, tak jak każdy inny kosmetyk kolorowy.


A BIT JELLY | ROZŚWIETLACZ W ŻELU | LUMINOUS

W dzisiejszych czasach chyba każda fanka makijażu ma słabość do kosmetyków rozświetlających. Im intensywniejszy blask, tym lepiej. Akceptowalne stają się nawet drobiny brokatu, które jeszcze kilka lat temu wzbudzały ogólne rozczarowanie i odrzucenie. Teraz producenci mają ogromne pole do popisu, tworząc nie tylko rozświetlacze o ciekawych wykończeniach, ale również o niecodziennych formułach. Na targach moje serce podbił A Bit Jelly. Jego żelowa formuła i masa niebieskich drobin zanurzonych w szampańskiej bazie absolutnie rozłożyła mnie na łopatki. Bez namysłu chwyciłam produkt i stał się on nieodłącznym elementem mojego codziennego makijażu.


Regularna cena rozświetlacza to 60 złotych. Na targach zapłaciłam za niego, o ile pamięć mnie nie myli, 43 złote. Jeśli chodzi o warianty kolorystyczne, to dostępne są trzy - Opalescent (biała baza i różowe drobiny, zdecydowanie subtelny), Luminous (szampańska baza i niebieski brokat, daje spektakularny efekt) oraz Bronze (miedziano-brązowy, do ciemniejszych karnacji).

Jak już wiecie, zdecydowałam się na wersję numer dwa, czyli spektakularnie niebieski Luminous. Zauroczył mnie głównie swoim błękitnym brokatem i nie mogłam się powstrzymać przed kupnem. Na dekolcie w słoneczne dni wygląda rewelacyjnie, podobnie zresztą na twarzy. Błyszczy, świeci i przyciąga spojrzenia. Jest to naprawdę cudownie prezentujący się produkt.

Jeśli chodzi o konsystencję, to tak jak widać na zdjęciach poniżej, do czynienia mamy z typowym żelem/galaretką. Po nabraniu niewielkiej ilości na palec jest bardzo wodnisty, szybko jednak wysycha i pozostawia na skórze olśniewający blask. Do skóry na dekolcie przykleja się bez zarzutu, a jeśli chodzi o nakładanie produktu na przypudrowany podkład, można napotkać pewne problemy. A Bit Jelly lubi rozpuszczać kosmetyki, choć zaaplikowany lekką ręką i pędzlem o rzadkim włosiu, nie wyrządza szkody wcześniej zaaplikowanemu makijażowi. Nie sądzę, by sprawdził się w roli rozświetlającej bazy - raczej nie takie jest jego przeznaczenie. Aplikacja na nieutrwalony podkład sprawdziłaby się z pewnością najlepiej, jednak nawet niewielka ilość pudru zniweluje oszałamiający blask drobin. Zatem, jeśli chodzi o mnie, pozostanę przy ostrożnej aplikacji na przypudrowaną powierzchnię.





Który z kosmetyków kusi Was najbardziej? A może któryś z nich znajduje się już w Waszych kolekcjach? Koniecznie dajcie mi znać!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...