czwartek, 5 września 2019

YVES ROCHER | #AGAVAPOWER | BRILLIANCE SHINE | Seria do włosów przywracająca blask


Moje włosy nie są problematyczne - nie plączą się, są z natury proste, miękkie, bardzo grube i dość gęste. Czasem jednak końcówkom brakuje blasku i właśnie z uwagi na tę niedoskonałość, wybieram takie produkty pielęgnacyjne, które dodadzą im lekkości i skutecznie je wygładzą. Kilka tygodni temu do mojej codziennej (lub prawie codziennej) rutyny dołączyły trzy nowe kosmetyki Yves Rocher - nagietkowy szampon i odżywka oraz malinowa płukanka. Z każdym z tych kosmetyków miałam już styczność wcześniej, jednak w ciągu kilku lat wielokrotnie zmieniały się ich składy - niestety (w mojej opinii) nieco na minus pod względem INCI, ale na duży plus pod względem działania - ciekawe zjawisko. Byłam zatem bardzo ciekawa, co producent zaproponował nam tym razem. Jeśli interesuje Was, jak seria przywracająca blask sprawdza się w na niskoporowatych, niefarbowanych i mało wymagających kosmykach, zapraszam do czytania dalej!


SZAMPON PRZYWRACAJĄCY BLASK Z WYCIĄGIEM Z NAGIETKA


SŁOWA PRODUCENTA

Eksperci Yves Rocher opracowali specjalną formułę, która wygładza włókno włosa i dogłębnie je odżywia, dzięki czemu stają one się zdrowe i lśniące. To działanie zapewnia moc trzech niezwykłych roślin: agawy, maliny i kwiatu nagietka. Zawarte w kosmetyku fruktany agawy to nic innego jak cukry gromadzone przez ten sukulent w liściach w ciągu kilkunastu lat. Badania in vitro wskazują, że fruktany poprawiają mikrokrążenie skóry głowy – tym samym ułatwiają absorbcję składników odżywczych przez korzeń włosa. Specjaliści z Yves Rocher pozyskują agawę z ekologicznych plantacji w Meksyku. Kolejny składnik szamponu, czyli ocet malinowy, to kosmetyk znany już w czasach antycznych. Podczas spłukiwania włosów neutralizuje szkodliwe działanie kamienia wapiennego. W ten sposób przeciwdziała matowieniu włosów. Prawdziwym dobrodziejstwem szamponu Brillance Shine jest jednak wyciąg z nagietka, który skutecznie wygładza włókno włosów. Test instrumentalny wykazał, że to działanie przywraca włosom dawny połysk. Nagietek jest też bogatym źródłem flawonoidów, które chronią przed wolnymi rodnikami. Zawiera również witaminę C oraz cenne minerały: magnez i mangan. Yves Rocher uprawia tę roślinę w sposób ekologiczny, na malowniczych plantacjach w La Gacilly we Francji już od 1979 roku. <źródło: yves-rocher.pl>


Skład: Water, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, PEG-7 Glyceryl Cocoate, PEG-150 Distearate, Sodium Benzoate, Panthenol, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Parfum, Sodium Chloride, Hydroxypropyltrimonium Hydrolyzed Wheat Protein, Citric Acid, Decyl Glucoside, Dicaprylyl Ether, Cassia Hydroxypropyltrimonium Chloride, Fructooligosacharides, Inulin, Glyceryl Oleate, Salicylic Acid, Calendula Officinalis Flower Extract, Limonene, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Potassium Sorbate.

INFORMACJE OGÓLNE

- Butelka wykonana plastiku w przyjemnym, zielonym odcieniu, spójnym z całą gamą kosmetyków do włosów; posiada bardzo wygodne zamknięcie.
- Pojemność: 300 ml
- Cena: 19,90 zł <szampon: yves-rocher.pl>

Szampon posiada bardzo przyjemny, roślinno-kosmetyczny zapach. Nie utrzymuje się jednak zbyt długo na włosach. Jeśli chodzi o formułę produktu, to jest wprost rewelacyjna - idealnie się rozprowadza i tworzy bardzo obfitą pianę. Bez problemu się spłukuje. 

Kosmetyku używam codziennie lub co drugi dzień. Chciałam sprawdzić, jak częste stosowanie wpłynie na ogólną kondycję moich włosów - czy przypadkiem nie będą obciążone, nie pojawi się podrażnienie lub nadmierne łuszczenie/przetłuszczanie skóry głowy. Przyznam, że produkt sprawdza się w mojej pielęgnacji naprawdę dobrze - pasma po każdym myciu stawały się gładkie, lejące i mniej spuszone, choć rzucając okiem na skład, nie oczekiwałam szczególnie spektakularnych efektów. Szampon jednak zdecydowanie pozytywnie mnie zaskoczył i naprawdę chętnie po niego sięgam. Co więcej - jest to produkt bardzo wydajny, bo nadal w butelce znajduje się przynajmniej połowa produktu, a testuję go już od kilku tygodni. 

Skład produktu niestety nie należy do najlepszych - szczególnie przeszkadzają mi tutaj SLES (Sodium Laureth Sulfate), czyli silna, mogąca wywoływać podrażnienia substancja myjąca oraz dwa PEG-i (PEG-7 Glyceryl CocoatePEG-150 Distearate), które w składzie szamponu występują naprawdę wysoko. Poza tymi dwoma dość kontrowersyjnymi substancjami, w INCI pojawiają się również przyjemne składniki, takie jak łagodzący panthenol (Panthenol), wzmacniający olej makadamia (Macadamia Integrifolia Seed Oil), który solo rewelacyjnie wpływa na kondycję  moich kosmyków, nawilżające fruktany z agawy (Fructooligosacharides) oraz inulina (Inulin), a także, niestety pod koniec składu, wyciąg z nagietka (Calendula Officinalis Flower Extract). Ponadto, chciałabym zwrócić uwagę na opis produktu na stronie internetowej producenta (możecie go zobaczyć powyżej) oraz informację widniejącą na opakowaniu produktu (zdjęcie) - w internecie przeczytać można, iż produkt zawiera w składzie ekstrakt z malin, którego oczywiście w INCI nie ma, natomiast na opakowaniu takiej obietnicy nie znajdziemy - w tekście wspomniany jest tylko wyciąg z nagietka oraz cukry z agawy. Chyba wypadałoby poprawić ten błąd ;)


ODŻYWKA PRZYWRACAJĄCA BLASK Z WYCIĄGIEM Z NAGIETKA


SŁOWA PRODUCENTA

Aż 99% składników odżywki do włosów przywracającej blask Yves Rocher pochodzi prosto z natury. Jej pierwszym ważnym komponentem jest nagietek. Nasi badacze wykorzystali tę bogatą w antyoksydanty roślinę. Specjaliści odkryli, że dobroczynny wyciąg z nagietka ma moc wygładzania powierzchni włosa, dzięki czemu jego łuski mogą lepiej odbijać światło i lśnić pełnym blaskiem. Drugim składnikiem aktywnym, innowacyjnym na rynku kosmetycznym, są fruktany (cukry) z agawy, które w naturze są potężnym źródłem energii dla rośliny, a w odżywce do włosów Yves Rocher – dla skóry głowy. Mają moc poprawiania mikrokrążenia, co sprawia, że cebulki są odżywione, a włosy rosną mocniejsze i piękniejsze. Idealną kompozycję składników zawartych w odżywce przywracającej blask dopełnia ocet malinowy, który neutralizuje kamień wapienny będący przyczyną tzw. twardej wody. W efekcie wapno nie wnika w głąb włosa, dzięki czemu pozostaje on gładki i błyszczący. <źródło: yves-rocher.pl>



Skład: Water, Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Behentrimonium Chloride, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Ceteareth-33, Dicaprylyl Carbonate, Parfum, Panthenol, Benzoic Acid, Citiric Acid, Isopropyl Alcohol, Fructooligosacharides, Inulin, Calendula Officinalis Flower Extract, Salicylic Acid, Limonene, Benzyl Alcohol, Linalool, Tocopherol. 

INFORMACJE OGÓLNE

- Tuba, w której znajduje się odżywka, posiada identyczny kształt i kolor, co opakowanie szamponu; opatrzona jest przyjemną grafiką i wygodnym zamknięciem.
- Pojemność: 200 ml
- Cena: 19,90 zł <odżywka: yves-rocher.pl>

Odżywka jest lekka i kremowa. Z łatwością można rozprowadzić ją na włosach, bo nie ucieka przez palce. Nie wchłania się nadmiernie w kosmyki, dzięki czemu przez jakiś czas zostają one otulone warstwą kosmetyku. Jeśli chodzi o zapach, to jest nieco mniej ziołowy, a bardziej słodko-kosmetyczny. Co ciekawe, jakiś czas utrzymuje się na włosach. 

Produktu używam po każdym myciu włosów. Odpowiednią do mojej długości kosmyków ilość aplikuję na całą ich długość z wyłączeniem skalpu. Odżywka nie obciąża włosów, dość skutecznie je wygładza i zapobiega plątaniu. Muszę przyznać, że jej działanie i uzyskane efekty naprawdę mnie zaskoczyły, szczególnie, że (podobnie jak w przypadku szamponu) skład nie jest idealny. Mimo to, nie spostrzegłam żadnych negatywnych skutków spowodowanych używaniem kosmetyku. Powiem więcej - spisuje się on na tyle dobrze, że chętnie zaopatrzę się w niego po raz kolejny.

Jak wspomniałam, INCI nie jest perfekcyjne - przeszkadza mi w nim alkohol (Isopropyl Alcohol), który może działać drażniąco i przesuszająco. Co więcej, uplasował się on wyżej, niż fruktany z agawy (Fructooligosacharides) oraz ekstrakt z nagietka (Calendula Officinalis Flower Extract), którymi tak bardzo chwali się producent (po alkoholu występuje również inulina (Inulin) oraz witamina E (Tocopherol). Przed nim natomiast dostrzec można olej makadamia (Macadamia Integrifolia Seed Oil) oraz panthenol (Panthenol). Podobnie jak w przypadku szamponu, na stronie internetowej widnieje informacja o occie malinowym, którego w składzie nie ma, natomiast występuje on w postaci oddzielnego kosmetyku. Może warto byłoby to sprostować, bowiem nie brzmi to zbyt jasno.



PŁUKANKA OCTOWA Z EKSTRAKTEM Z MALIN


SŁOWA PRODUCENTA

Płukanka octowa z malin Yves Rocher to znany i ceniony kosmetyk. Nasi badacze i specjaliści zawsze szukają jednak innowacyjnych rozwiązań – dlatego mamy przyjemność przedstawić Ci nową formułę płukanki. Do podstawowego składnika aktywnego, czyli octu z malin, dodaliśmy fruktany z agawy. Agawa to roślina, którą eksperci Yves Rocher pozyskują z ekologicznych plantacji w Meksyku. W czasie swojego kwitnienia roślina gromadzi drogocenne cukry (fruktany). Pomagają jej one przetrwać w trudnym, pustynnym klimacie. Rolą fruktanów z agawy w kosmetykach Yves Rocher jest poprawa mikrokrążenia skóry głowy. Dzięki temu włosy mogą stać się jeszcze lepiej odżywione i lśniące od cebulki aż po końce. W składzie płukanki malinowej Yves Rocher niezmiennie znajduje się także ocet z malin. Maliny zawierają przeciwutleniacze, są doskonałym źródłem kwasu foliowego oraz witaminy B i C. Skutecznie zapobiegają także uszkodzeniom tkanek poprzez redukcję wolnych rodników. Rezultatem działania octu z malin jest usunięcie z włosów nadmiaru sebum, osadu kamiennego i pozostałości po innych kosmetykach oraz pomoc w utrzymaniu odpowiedniego pH skóry. To wszystko sprawia, że Twoje włosy nabiorą niezwykłego blasku! <źródło: yves-rocher.pl>


Skład: Water, Vinegar, Parfum, Lactic Acid, Stearamidopropyl Dimethylamine, Caprylyl/Capryl Glucoside, Fructooligosacharides, Cetrimonium Chloride, Glycerin, Inulin, Methylpropanediol, Alcohol, Rubus Idaeus Fruit Extract, CI 14700 (Red 4), CI 17200 (Red 33), CI 42090 (Blue 1).

INFORMACJE OGÓLNE

- Butelka wykonana jest z przeźroczystego plastiku i opatrzona klasycznym otworem na zatrzask; od lat jednak uważam, że powinno się je zastąpić znacznie wygodniejszym atomizerem. 
- Pojemność: 400 ml
- Cena: 44,90 zł <płukanka: yves-rocher.pl>

Z uwagi na wodnistą formułę produktu, otwarcie w takiej, a nie innej formie średnio sprawdza się w codziennej pielęgnacji - sprawia, że kosmetyk staje się mniej wydajny, nie dozuje odpowiedniej ilości, a raczej wypluwa z siebie nieposkromioną ilość cieczy. Jeśli chodzi jednak o samą płukankę, to, co bardzo mnie zdziwiło, pieni się. Zapach natomiast jest obłędnie malinowy, choć nie utrzymuje się na kosmykach.

Płukanka dobrze sprawdza się w (nie)codziennej pielęgnacji włosów. Jestem z niej zadowolona i zauważam naprawdę pozytywne efekty wynikające z jej stosowania. Nie zauważyłam przesuszenia kosmyków ani wystąpienia podrażnień. Włosy są miękkie, błyszczące i lejące. Zastanawia mnie natomiast jedna kwestia - po co w octowej, wygładzająco-nabłyszczającej płukance alkohol? Producent nawet sam ostrzega przed niepożądanymi konsekwencjami używania płukanki: Jeśli Twoje włosy są przesuszone, stosuj płukankę octową z malin Yves Rocher raz w tygodniu. Zbyt częste używanie kosmetyku może w tym przypadku źle wpłynąć na skórę głowy. Jeżeli natomiast nie masz problemów z przesuszeniem, możesz zastosować płukankę 2–3 razy w tygodniu. Może warto byłoby zatem stworzyć formułę bez potencjalnie drażniącego i wysuszającego składnika? Szczególnie w tej cenie. 

Jeśli chodzi o INCI octu malinowego, to mogłabym (i zrobię to) przyczepić się do zapachu, który pojawia się już na trzecim miejscu w składzie oraz alkoholu, który jest nawet wyżej, niż tytułowy ekstrakt z malin. Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego ktokolwiek zdecydowałby się na stworzenie kosmetyku o podobnym składzie, chyba, że chodzi jedynie o kwestie zarobkowe - w końcu dobroczynne składniki są drogie.

______________________

Nie mogę powiedzieć, że jestem niezadowolona z działania produktów. W ich przypadku bardziej przeszkadzają mi nieprzemyślane składy, niż sam efekt końcowy stosowania całej linii. Pamiętajmy, że przyjemne efekty możemy uzyskać z pomocą każdego kosmetyku, który wypełniony jest odpowiednią ilością i rodzajem sztucznych, pozornie wygładzających substancji. Czy sięgnę ponownie po linię przywracającą blask od Yves Rocher? Po odżywkę - być może - po pozostałe produkty z serii - z pewnością nie. Nie twierdzę jednak, że nie są warte przetestowania - wszystko należy sprawdzić na własnej skórze.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...